13 powodów, dlaczego Twoja aplikacja pozostaje bez odzewu ze strony rekrutera

Karolina Latus, 11 Listopad 2017
13 powodów, dlaczego Twoja aplikacja pozostaje bez odzewu ze strony rekrutera

O losie !!! gdybym za każde usłyszane pytanie od kandydatów „no ale dlaczego nikt się nie odezwał?!” odkładała po złotówce, zebrałabym już pokaźną sumę.

 

Pobawię się dzisiaj w adwokata diabła i postaram się wypisać o co może chodzić. 

Pomijając powody w stylu „bo tak”, „nie, bo nie” i innych temu podobnych, a przechodząc do merytorycznych konkretów...

 

1. To, że wysłałeś nie oznacza, że ktoś odebrał. 

Niby logiczne, a jednak nie takie oczywiste. Jeżeli zależy Ci na konkretnej pracy nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zadzwonić do firmy, agencji lub wysłać maila z pytaniem, czy nasze CV dotarło. Czy zostanie to odebrane jako nadgorliwość? Hmm...wszystko zależy od sposobu, w jaki zadamy pytanie i jak się zachowamy. Raczej powinno być to odebrane na plus dla kandydata. W moim przypadku nawet jeśli pominęłam CV, to po takim telefonie czy mailu na pewno przyjrzę mu się dokładniej. Kontakt telefoniczny też pokazuje pewne ważne cechy charakteru.
Kiedy najlepiej wykonać telefon? Szkół jest kilka. Ja jestem za tym, żeby poczekać kilka dni. 

 

2. Czas przeznaczony na selekcję

Pamiętacie przysłowie, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu? Zdarzają się kandydaci, którzy wysyłają CV i tego samego dnia niecierpliwią się, że jeszcze nie ma kontaktu. Rekrutacje są na różne stanowiska, w różnych miastach o różnym poziomie bezrobocia. Trzeba to wszystko brać pod uwagę oceniając jak szybko możemy liczyć na odzew. 
Każda rekrutacja może mieć też etapy i np. zbieranie CV może trwać miesiąc. Następnie tydzień przeznaczony na selekcję, kontakt telefoniczny, umawianie spotkań. 

Jeśli upewniliśmy się, że nasza aplikacja szczęśliwie dotarła pozostaje nam jedynie czekać i nie wchodzić już w pokrętny umysł rekruterów.

 

3. Selekcję robiona jest w oparciu o słowa kluczowe 

Ogłoszenia często budowane są już w taki sposób, żeby ułatwić potem pracę rekruterowi. Właściwie żeby zwiększyć swoją szansę na zostanie wybranym należałoby dostosowywać cv pod konkretne ogłoszenia. Jeżeli wymagana jest znajomość języka angielskiego na poziomie C1, to korona nam z głowy nie spadnie jeśli to „C1” pojawi się w naszym CV – pod warunkiem, że jest to informacja prawdziwa.
Jeśli wymagana jest znajomość programu np. eNova, sytuacja wygląda podobnie. 
Wysyłając to samo CV do wszystkich znacząco zmniejszamy swoje szanse. 

 

4. Niezrozumienie nazwy stanowiska i aplikowanie nie na to, które chcemy

Tak, jak już pisałam we wczorajszym poście firmy prześcigają się w wymyślaniu nazw stanowisk. Sama jestem dumną autorką swojej najlepszej nazwy. Zamiast nudno napisać w ogłoszeniu: „Osoba do rozpakowywania ubrań” wymyśliłam „Ekspozycja najnowszej kolekcji hiszpańskiej marki odzieżowej”. Zabieg ten był bardzo celowy i nie zmieniał rozumienia nazwy stanowiska. 
Firmy natomiast żonglują nazwami takimi jak Handlowiec, Specjalista ds. sprzedaży, New Business Manager, Doradca klienta. I jak tu się w tym wszystkim połapać? 
Najprościej czytać opisy stanowisk.

 

5. Nie spełniałeś wymagań 

Bolesne, ale prawdziwe. Im wyższe stanowisko, tym częściej się zdarzają CV nie pasujące do profilu kandydata. Jest to bardzo irytujące, aczkolwiek jestem w stanie w niewielkim procencie zrozumieć intencję osób, które wysyłają swoje CV na wszystko, co popadnie licząc że gdzieś się zahaczą. 
Taka taktyka może przejść jeśli firma nie ma systemu ATS. W systemach przy konkretnej osobie jest informacja na ile naszych rekrutacji dana osoba rekrutuje. I jest to raczej niemile widziane, jeśli mamy rozstrzał od Asystentki zarządu po Specjalistę ds. marketingu. 

Hitem dla mnie jak do tej pory jest moja rekrutacja do mojej drugiej firmy w Niemczech, gdzie prowadzę kontrakty w branży przemysłowej. Rekrutacja była na stanowisko „oczyszczacza odlewów” w odlewni stali. Dostałam aplikację od kobiety. W związku z tym, że nie można nikogo dyskryminować na wiek zadzwoniłam do pani z ofertą pracy. Po wstępnym opisie stanowiska pani się wycofała mówiąc, że nie przeczytała ogłoszenia. 

 

6. Rekrutacja była ustawiona 

Zastanawiałam się, czy poruszać ten temat... Ale tak...zdarza się, że rekrutacje są ustawione, kandydat z góry wybrany i niestety nie rozwodząc się zbytnio nad tym tematem oraz nie wchodząc w szczegóły gdzie najczęściej, nie mamy na to wpływu.

 

7. Rekrutacje na próbę

Tak jak firmy robią badania rynku i przed wypuszczeniem produktu publikują reklamy i sprawdzają klikalność, tak samo firmy przed otworzeniem oddziału np. sprawdzają czy na danym obszarze znajdą osoby o wymaganych kwalifikacjach.

 

8. Agencje budują bazę

Tak jest i kłamać nie będę, że jest inaczej. Im młodsza agencja, tym robi to częściej. Im starsza, tym rzadziej bo baza buduje się również sama. Czy jest to złe? Pozostawiam Waszej opinii.

 

9. Stałe ogłoszenia na rotujące stanowiska 

Firmy, które ciągle szukają osób na często rotujące stanowiska mają stale otwarte rekrutacje. W związku z tym będą reagować dopiero kiedy zwolni się wakat. Telefon może pojawić się za tydzień ale i za pół roku. 

 

10. … boję się to napisać, ale … nie podobało się Twoje zdjęcie. 

Nie podejmuję się komentarza.

 

11. Zły format pliku

Jedyny poprawny to PDF. Koniec kropka. 

 

12. Kompromitacja w Social Media 

Ciekawość rekruterów nie zna granic, szczególnie jak im się nudzi. Lubią wtedy podglądać swoich kandydatów na facebooku, instagramie i innych portalach SM. 
Najlepsze, co możemy dla siebie zrobić jeśli lubimy ostro imprezować, to zablokować profil dla gapiów z zewnątrz.

 

13. Hejtowanie w sieci 

Celowo wyodrębniłam punkt z kompromitacji w social media. Hejtowanie, czyli nieuargumentowany pojazd po innych nie jest mile widziany chyba w żadnej branży. Wyłapanie takich smaczków w necie zajmuje chwilę, a żadna firma nie chciałaby być identyfikowana z zatrudnieniem takiego pracownika. 

 

Czy nam się to podoba, czy nie, nie żyjemy w świecie idealnym. Zamiast lamentować, że jest źle, a nikt się do nas nie odzywa, zróbcie sami pierwszy krok.

powrót